Dolar pod presją. Złoty zyskuje

Enrique Díaz-Álvarez17/Jul/2017Analizy walutowe

Miks danych makroekonomicznych oraz informacji dotyczących polityki monetarnej w USA nie sprzyjał amerykańskiej walucie. Co tyczy się tego drugiego – ostatnie przemówienie prezes Rezerwy Federalnej, Janet Yellen, wywołało presję na amerykańską walutę, którą wyraźnie widać było we wtorkowej wycenie USD. Piątkowe dane inflacyjne z USA wywołały kolejną falę słabości dolara, gdyż inwestorzy zaczęli poddawać w wątpliwość – mającą nadejść pod koniec roku – kolejną podwyżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Co istotne, słabości dolara w ubiegłym tygodniu nie towarzyszyła proporcjonalna siła euro. Wspólna waluta zakończyła tydzień na plusie, w relacji do dolara, jednak traciła w porównaniu do każdej z pozostałych głównych walut. Spekulanci są coraz bardziej przekonani o rychłym umocnieniu kursu EUR/USD, w związku z czym widzimy wzrost długich pozycji na EUR oraz wzrost krótkich pozycji na dolarze.

 

Biorąc pod uwagę dość zaskakującą reakcję (a raczej jej brak) euro w ubiegłym tygodniu, czwartkowe spotkanie Europejskiego Banku Centralnego nabiera dodatkowego znaczenia. Jest to ostatnia okazji prezesa, Mario Draghiego do kształtowania percepcji rynku w kwestii zmian polityki monetarnej w strefie euro, przed tym, jak letnie wakacje rozpoczną się na dobre. Interesuje nas przede wszystkim reakcja decydentów na ostatnie umocnienie euro, które zgodnie z komunikatem sprzed kilku tygodni w pewnym momencie wywołało wśród nich pewne obawy.

PLN

Polska waluta na zeszłotygodniowy spadek dolara zareagowała umocnieniem, zyskując, podobnie jak pozostałe waluty EM. Siła złotego widoczna była również w relacji do pozostałych głównych walut – w parze z euro polski złoty ostatecznie wrócił do poziomu w okolicach 4,20, z kolei umocnienie funta w relacji do pozostałych walut, w parze ze złotym było niemal nie do zaobserwowania, a reakcja pary GBP/PLN była tak minimalna, że funt zakończył ubiegły tydzień jedynie na minimalnym plusie w relacji do dolara.

Za reakcję złotego odpowiada niemal wyłącznie zmiana dynamiki na światowych rynkach, dane gospodarcze z kraju przeszły bez echa z dwóch powodów. Po pierwsze, liczba publikacji w ubiegłym tygodniu była wyjątkowo ograniczona, po drugie – dane okazały się zgodne ze wstępnymi szacunkami. I tak, inflacja CPI, zgodnie z wcześniejszym odczytem wyniosła 1,5% w ujęciu rocznym, tym samym znajdując się na dolnej granicy akceptowalnego przez NBP przedziału.

GBP

Ubiegły tydzień przyniósł nam jednoznacznie dobre informacje z brytyjskiej gospodarki. Nowy raport z rynku pracy pokazał, że zatrudnienie w drugim kwartale wzrosło o 175 tys. miejsc pracy, bezrobocie spadło do rekordowo niskiego poziomu 4,5%, a zarobki zaskoczyły nieco szybszym tempem wzrostu na poziomie 2%. Na te informacje funt brytyjski zareagował pozytywnie, umacniając się w relacji do wszystkich pozostałych nie-surowcowych walut G10 i umacniając się powyżej poziomu 1,30 w relacji do dolara.

W poniedziałek rozpoczął się kolejny epizod historii pod tytułem “Brexit”. Podczas czterodniowego spotkania w Brukseli, negocjatorzy z Wielkiej Brytanii i UE będą dyskutowali m.in. na temat praw obywateli, wspólnoty EURATOM oraz pozostałīch kwestii. Wszelkie informacje lub przecieki mogą przyczynić się do wyższej zmienności na brytyjskiej walucie. We wtorek z kolei poznamy dane inflacyjne za czerwiec. Konsensus zakłada, że odczyt inflacji będzie zbliżony do tego z ubiegłego miesiąca, co oznaczałoby, że inflacja znajduje się na szczycie i ma potencjał do spadku. Pozytywne dane miałyby potencjał do dosyć znacznego umocnienia funta (zwłaszcza w relacji do euro i złotego), z uwagi na fakt, iż inwestorzy stawiają na jego przecenę.

EUR

Jedyna istotna figura makroekonomiczna z ubiegłego tygodnia – produkcja przemysłowa – jest kolejną daną, która potwierdza solidny wzrost aktywności gospodarczej w sektorze produkcji. Co istotne, rynki nie przywiązały do danych zbyt dużego znaczenia, przede wszystkim z uwagi na fakt, iż inwestorzy są skupieni niemal wyłącznie na perspektywach zmian w europejskiej polityce monetarnej oraz tzw. “zawężania” programu skupu aktywów (QE). W bieżącym tygodniu najbardziej istotne dla euro powinno być spotkanie Europejskiego Banku Centralnego w czwartek po południu, które, jak zawsze pozwoli nam poznać plany decydentów. Euro na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy doznało wyjątkowo solidnego umocnienia w relacji do ważonego koszyka walut, a ruch w górę jeszcze przyspieszył po czerwcowym przemówieniu prezesa EBC, Mario Draghiego w Portugalii. Jeżeli Draghi spróbuje przekonać rynek, że ten się myli, moglibyśmy doświadczyć znaczącego spadku euro w relacji do pozostałych walut z uwagi na fakt dużej nierównowagi pozycji spekulacyjnych, które w obecnej chwili pokazują, iż większość inwestorów stawia na wyraźną aprecjację euro .

USD

Prezes Rezerwy Federalnej podczas ostatniego przemówienia przed amerykańskim Kongresem zdawała się być wyjątkowo ostrożna w słowach. Jej komentarze, w których podkreślała, iż powrót inflacji do poziomu celu inflacyjnego FED-u jest priorytetem Rezerwy Federalnej, która dodatkowo obserwuje wzrost niepewności w tym aspekcie w porównaniu do kilku miesięcy temu. Dosyć gołębia informacja z amerykańskiego banku centralnego została dodatkowo wzmocniona przez piątkową publikację czerwcowych danych inflacyjnych z USA. Główny indeks pokazał odczyt zbliżony do oczekiwań rynku, natomiast inflacja bazowa, która jest wskaźnikiem nie zawierającym zmian cen energii oraz żywności urosła jedynie o 0,1% w ujęciu miesięcznym, wobec rynkowego konsensusu, który zakładał wzrost o 0,2%. Za rozminięcie się oczekiwań z rzeczywistością odpowiadają przede wszystkim czynniki jednorazowe, takie jak znaczny spadek w cenach hoteli, lotów oraz abonamentów telefonicznych. Niemniej, nasz scenariusz zakłada, iż do podwyżki dojdzie, jeśli bazowa inflacja pozostanie lub wzrośnie powyżej poziomu 1,5% w ujęciu rocznym. Spodziewamy się, że te jednorazowe czynniki, które przyczyniły się do spadku inflacji bazowej będą miały niższy wpływ w kolejnych miesiącach, a inflacja bazowa osiągnie wzrost rzędu 0,2% w ujęciu miesięcznym. Taki obrót spraw sprawiłby, że inflacja znalazłaby się na poziomie 2% w ujęciu rocznym lub wyżej.

Print

Autor: Enrique Díaz-Álvarez

Dyrektor ds. Oceny Ryzyka w Ebury. Enrique skupia się na tworzeniu strategicznych rozwiązań mających na celu ochronę finansów przed wahaniami na rynkach walutowych. Regularnie opracowuje analizy walutowe dla agencji Bloomberg.