Czego możemy się spodziewać po rynkach walutowych w 2016 roku?

Enrique Díaz-Álvarez08/Jan/2016Wiadomości

Wahania na rynku walutowym były w 2015 roku dużo znaczniejsze niż spodziewali się tego analitycy i inwestorzy. Polska waluta ulegała deprecjacji przez większość 2015. W marcu deflacja zmusiła NBP do obcięcia głównej stopy procentowej do poziomu 1.5%. Jesienią natomiast Prawo i Sprawiedliwość zapewniło sobie większość parlamentarną, niepokojąc jednak inwestorów planowanymi reformami i ich potencjalnym wpływem na rodzimą gospodarkę.

Od Stanów Zjednoczonych po Azję, rynki finansowe były podatne na spore wahania. Przez większość roku prym wiodły jednak dwa tematy:

  1. Umacniająca się pozycja dolara, napędzana spekulacją i w końcu finalną decyzją o podwyżce stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych
  2. Masowa wyprzedaż walut gospodarek wschodzących, wywołana głównie przewidywaną podwyżką stóp w USA, oraz spadające ceny ropy naftowej na światowym rynku surowców.

Zeszły rok rozpoczął się dramatycznie szczególnie dla tych, którzy zaciągnęli kredyty we frankach. Szwajcarski bank centralny zadecydował o uwolnieniu dotąd sztywnego kursu helweckiej waluty. W dniu decyzji Szwajcarów za CHF Polakom przyszło płacić nawet w okolicach 5 złotych. Tuż po styczniowej traumie rynkowej, Mario Draghi, przewodniczący Europejskiego Banku Centralnego, zapowiedział obszerny program luzowania ilościowego w celu ratowania europejskiej gospodarki.

Wiosna także nie okazała się łaskawa dla rynków walutowych: obawy o greckie wystąpienie ze strefy euro dominowały nagłówki wszystkich gazet, tymczasem w Wielkiej Brytanii David Cameron zapewnił partii konserwatywnej spokojne zwycięstwo i kolejną kadencję.

Szokowały także wydarzenia na rynku surowców: ropa rozpoczęła trend spadkowy, w grudniu osiągając najniższą cenę od sześciu lat – 35 dolarów za baryłkę.

W drugiej połowie 2015 roku spowolnienie gospodarcze w Chinach oraz spodziewana podwyżka amerykańskiej stopy procentowej spowodowały natomiast wyprzedaż wielu walut gospodarek wschodzących, w tym rosyjskiego rubla, brazylijskiego reala i południowoafrykańskiego randa. Waluty te odnotowywały najniższe poziomy w historii.

Na sam koniec roku, po miesiącach spekulacji, Rezerwa Federalna w USA zadecydowała o podwyżce głównej stopy procentowej na grudniowym posiedzeniu, podnosząc stopy po raz pierwszy od dziewięciu lat.

Czy 2016 może zaskoczyć rynki walutowe?

 Kluczowym pytaniem jest czy dwa trendy, czyli aprecjacja dolara i wyprzedaż walut gospodarek wschodzących będą nadal dominować rynek walutowy.

Spodziewamy się, że pozycja dolara będzie się dalej umacniać, ale stopniowo. Kontrast pomiędzy polityką pieniężną w Europie i Stanach Zjednoczonych będzie dodawać dolarowi skrzydeł – dodatkowo wierzymy, że rynki nie do końca uwzględniają w swojej wycenie kolejne podwyżki stóp w USA.

Grudniowy wykres obrazujący preferencje członków FED co do kolejnych podwyżek wskazuje na to, iż większość decydentów spodziewa się trzech lub nawet czterech kolejnych podwyżek stóp jeszcze w 2016. Oznaczałoby to zacieśnianie polityki pieniężnej w Stanach raz na kwartał. Jeśli taki scenariusz się sprawdzi, dolar będzie dalej wzrastał, a waluty gospodarek wschodzących znajdą się pod naciskiem, szczególnie gdy ceny surowców pozostaną na dotychczasowo niskim poziomie.

Presję na euro będzie z kolei wywierać w dalszym ciągu program luzowania ilościowego, poszerzony o nowe aktywa przez Mario Draghi pod koniec 2015 roku. Kiepska kondycja europejskiego pieniądza jest widoczna głównie w zestawieniu z amerykańskim dolarem. Wciąż bardzo prawdopodobne jest także to, że Draghi zadecyduje o kolejnym poszerzeniu programu skupu europejskich aktywów w 2016 roku, szczególnie w przypadku gdy inflacja nie powróci do docelowego poziomu 2%.

Chociaż kurs euro / dolar zdecydowanie kształtuje się na korzyść tego drugiego, to waluta eurolandu radzi sobie z PLN: euro zakończyło 2015 rok na poziomie 4.25 wobec złotego.

Co do walut gospodarek wschodzących, trudno sobie wyobrazić aby brazylijski real czy południowoafrykański rand osłabiły się jeszcze bardziej. Po pierwsze, mało prawdopodobne jest, że ceny surowców będą dalej spadać, gdyż to oznaczałoby recesję na skalę światową. Po drugie, pomimo tego, że dług korporacyjny wielu gospodarek wschodzących znacząco wzrósł, jest on głównie wyrażony w lokalnej walucie co pomaga bankom centralnym i rządowi w danym kraju nim zarządzać. Co równie ważne, większość tych walut stała się bardzo konkurencyjna, gdyż ich kursy spadły – a to pomoże w przyciągnięciu inwestycji w nadchodzącym roku.

2016 rok będzie na pewno bardzo interesujący, a rynki walutowe po raz kolejny będą czujnie obserwować wydarzenia geopolityczne których w najbliższych miesiącach nie zabraknie. Dalsze podwyżki stóp procentowych w USA, a także nabierająca tempa kampania prezydencka będą wpływać na pozycję dolara; Chiny muszą zmierzyć się ze spowalniającym wzrostem gospodarczym, Europa natomiast kontynuuje walkę ze stagnacją gospodarczą i presjami deflacyjnymi. W Polsce złoty będzie pod wpływem kolejnych reform przeprowadzanych przez rządzących, a także możliwej obniżki stóp procentowych.

Print

Autor: Enrique Díaz-Álvarez

Dyrektor ds. Oceny Ryzyka w Ebury. Enrique skupia się na tworzeniu strategicznych rozwiązań mających na celu ochronę finansów przed wahaniami na rynkach walutowych. Regularnie opracowuje analizy walutowe dla agencji Bloomberg.