Co musisz wiedzieć importując z Chin?

Kasia Holody06/Aug/2015Analizy walutowe

Przez ostatnią dekadę chińska gospodarka ugruntowała swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Obecnie Chiny zajmują drugie miejsce w rankingu największych gospodarek świata, dlatego też warto wykorzystywać możliwości wynikające z jej dynamicznego rozwoju. Jednak dla wielu przedsiębiorców współpraca z Państwem Środka jest nadal dużym wyzwaniem.

Jednym z głównych problemów dla firm wchodzących w partnerstwo z chińskim kontrahentem są metody rozliczeniowe. W przypadku importu z Chin, często zdarza się iż importer proszony jest o przekazanie pieniędzy na konto prywatne właściciela firmy, gdyż ten chce w ten sposób uniknąć opodatkowania. Nierzadko praktykowane jest również otwarcie akredytywy – bank przeleje środki do producenta dopiero gdy zamówienie zostanie formalnie złożone przez importującego. Zaliczki wynoszą zazwyczaj 30-50%, należy również pamiętać, iż strona chińska nie przekaże dokumentów zezwalających na odbiór towarów dopóki nie otrzyma pełnej zapłaty.

Jednak problemy z którymi borykają się polscy przedsiębiorcy nie dotyczą jedynie metod rozliczeniowych i form płatności. Równie ważne są różnice kulturowe, logistyka, oraz brak wsparcia ze strony państwa, szczególnie w początkowych etapach, gdy firmy podejmują decyzję o ekspansji.

Chiński juan staje się coraz popularniejszą walutą wśród przedsiębiorców

Od dłuższego czasu Chiny przeprowadzają internacjonalizację własnej waluty – juana (CNY), której rezultaty są coraz bardziej widoczne. Rozliczenia handlowe we własnych walutach z Chinami bez problemu można już zawrzeć w Wielkiej Brytanii, Francji, Rosji czy Brazylii. Chiny zachęcają również kraje Europy Wschodniej do przeprowadzania transakcji walutowych i rozliczeń handlowych w lokalnych walutach. Należy jednak podkreślić, że handel CNY przez zagranicznych inwestorów musi być przeprowadzany przez lokalne instytucje finansowe, które posiadają do tego odpowiednią autoryzację.

Sytuacja na rynku walutowym juana jest raczej skomplikowana. Po pierwsze, istnieją dwa odrębne rynki: rynek lokalny (wewnętrzny) dla rezydentów, gdzie obowiązującą walutą jest CNY, oraz rynek zewnętrzny skupiony głównie w Hong Kongu, gdzie obowiązuje renminbi juan (CNH). Po drugie, uczestnicy na obu rynkach są zróżnicowani, także warunki przepływu kapitału są inne. W rezultacie, publikowane są dziennie dwa odrębne kursy walut, pomimo że oba kursy reprezentują jedną walutę. Jeśli polski przedsiębiorca wybiera rozliczenia w lokalnej walucie, zawiera transakcję w CNY, czyli juanie obowiązującym na rynku wewnętrznym.

Firmy prowadzące regularną działalność handlową z chińskim partnerem powinny także rozważyć odpowiednie zabezpieczenie ryzyka kursowego. Kontrakty terminowe, czyli tak zwane forwardy, pozwalają zakupić juana po z góry określonym kursie i o z góry określonej dacie, co w znacznym stopniu ogranicza ryzyko związane z wahaniem waluty. Dodatkowo, takie rozwiązanie umożliwia importerowi odpowiednie zaplanowanie kosztów i ochronę marży. Kolejną formą zabezpieczenia jest transakcja NDF, czyli forward bez dostawy waluty.

Warto podkreślić, że aby przeprowadzać transakcje walutowe na chińskim rynku walutowym wymagane są dokumenty uzasadniające taką transakcję. Ponadto, przeprowadzanie transakcji forward musi być autoryzowane przez bank centralny.

Dolar coraz bardziej problematyczną alternatywą

Pierwszy kwartał 2015 był trudnym dla importerów rozliczających się w amerykańskim dolarze. Na przestrzeni tylko 6 miesięcy różnice kursowe wyniosły prawie 40 groszy: w styczniu za dolara płaciliśmy około 3.55, jednak pół roku później kurs dolara poszybował w górę na fali bardzo dobrych danych gospodarczych i wzmocnił się do poziomu 3.92, w międzyczasie osiągając nawet 3.95. Większość analityków prognozuje, iż dolar ustabilizuje się w kolejnych miesiącach, jednak nie należy zapominać, że zawirowania na rynkach walutowych są nieprzewidywalne. Wahania doświadczone przez polskich importerów w ostatnich miesiącach mają ogromny wpływ na planowanie działalności za granicą oraz na pozyskiwane marże. Tak więc warto rozważyć rozliczenia w lokalnej walucie i uniknąć podwójnego przewalutowania oraz wystawienia na ryzyko kursowe w przypadku gdy amerykański pieniądz znowu się umocni.

Print

Autor: Kasia Holody

Marketing Executive w Ebury, absolwentka London School of Economics. Na co dzień zajmuje się projektami dotyczącymi strategii, pozycjonowania i zarządzania marką, oraz działaniami promocyjnymi wspierającymi sprzedaż. Zainteresowana nowymi trendami marketingowymi w sektorze finansowym i zagadnienieniami związanymi z budowaniem marki oraz zachowaniem konsumentów.