Polski złoty czy polskie euro?

Darek Pardyka07/Apr/2015Rynki walutowe

Potencjalna akcesja Polski do strefy euro rozgrzała w kraju debatę na temat możliwych korzyści i strat związanych z przyjęciem europejskiej waluty, dlatego też najbliższe dwa artykuły będą dotyczyły zagadnienia wejścia Polski do strefy euro. Nie zamierzam odpowiadać na pytanie czy powinniśmy wejść do strefy euro czy też nie; chodzi raczej o przedstawienie kilku perspektyw oraz punktów widzenia rzadko poruszanych w publicznej debacie. Ze względu na charakter samego medium jakim jest blog finansowy, nie będzie to monografia tego tematu, ale raczej subiektywny wybór kilku interesujących perspektyw. Cały wpis zostanie podzielony na dwie odrębne części, głównie ze względu na pojemność tematu.

Perspektywa numer 1: Dyskusja fundamentalna

Ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie politycy coraz częściej odnoszą się do zagadnienia przystąpienia Polski do strefy euro. W tej debacie osoby publiczne, politycy oraz eksperci odpowiadają na pytanie czy Polska powinna przystąpić do strefy euro czy też nie.  Trudno nie odnieść wrażenia, iż chodzi tu bardziej o jasny przekaz na kogo powinniśmy głosować w wyborach prezydenckich, a nie o dogłębną analizę zagadnienia. Nie mniej jednak, przyjrzyjmy się przedstawianym argumentom.

Podstawą wielu dyskusji na ten temat jest szeroko rozumiany nadrzędny interes państwa. Podejście konserwatywne (w ogólnym tego słowa znaczeniu) oznacza niechęć wobec akcesji Polski do strefy euro. Dla tej części społeczeństwa utrata własnego pieniądza jest równoznaczna z utratą niepodległości, a na pewno dużej jej części. Odrzucenie wspólnej waluty jest konsekwencją braku zgody na przeniesienie szczebla decyzyjnego z Warszawy do Frankfurtu lub Brukseli. W opinii tej grupy wyborców taka perspektywa osłabia siłę własnego państwa. Ci sami sceptycy przypominają, że największą wagę w decyzjach EBC mają najsilniejsze państwa strefy euro, a więc to one będą dyktowały reguły gry państwom słabszym – a to nie jest w zgodzie z polską „racją stanu”.

Kolejnym, bardzo często przytaczanym przez polityków argumentem jest prawdopodobny wzrost cen, którego doświadczyły kraje gdzie wprowadzono europejską walutę. W obu przypadkach potencjalne wejście Polski do strefy euro jest ‚katastrofą’ gdyż uderzy w narodową rację stanu bądź będzie niekorzystne finansowo dla przeciętnego obywatela.

Druga grupa wyborców, sprzyjająca akcesji Polski do strefy euro, postrzega ściślejszą integrację z państwami strefy euro jako ekonomiczną kotwicę bezpieczeństwa. Ten argument przybiera na sile szczególnie teraz, w kontekście konfliktu na Ukrainie. Zwolennicy euro widzą NATO jako gwarant naszego bezpieczeństwa militarnego,  a przynależność do wspólnej waluty jako dopełnienie naszego bezpieczeństwa gospodarczego.  Polską „racją stanu” jest więc jak najszybciej przyjąć eurpejski pieniądz, nawet jeżeli przyczyni się to do lekkiego wzrostu cen. Kluczowy jest zatem wybór opcji, która zwiększy bezpieczeństwo i stabilność finansową kraju.

Jak widzimy w tej dyskusji, obie strony dochodzą do dwóch skrajnie przeciwstawnych wniosków w zależności od tego co postrzegają jako najlepsze wyjście dla Polski.

Perspektywa numer 2: Studium przypadku, czyli co wspólna waluta oznacza dla przedsiębiorców?

Niezależnie od tego z którą grupą się utożsamiamy, proponuję przeprowadzić studium przypadku. Przyjrzyjmy się problemowi akcesji do strefy euro z punktu widzenia przedsiębiorcy, który niezależnie od tego czym zajmuje się jego firma, musi dokonywać płatności w walutach obcych. Zostawmy na uboczu argumenty o wadze fundamentalnej, a raczej skupmy się na argumentach w skali mikro.

Zacznijmy od analizy najczęściej wymienianych par walutowych, czyli USD/PLN oraz EUR/PLN, a także zmienności kursów tych par od początku roku 2014 do chwili obecnej.

Na początku poddajmy analizie parę USD/PLN. Najniższy poziom od początku 2014 roku do teraz wynosił 2,99, natomiast najwyższy 3,95. Różnica pomiędzy tymi wartościami wynosi 94 grosze, a więc około 23 procent. Jeśli pod uwagę weźmiemy również wykres EUR/PLN w tym samym horyzoncie czasowym, to najniższy poziom wynosił 4,07, natomiast najwyższy 4,37. Różnica pomiędzy tymi dwoma cenami to 30 groszy, czyli około 7 procent. Zakładając teraz, że nasz przedsiębiorca zawiera raz na miesiąc transakcje o wartości 100 000 dolarów oraz 100 000  euro, to łatwo policzyć, że ryzyko walutowe dla pary USD/PLN wynosi 94 000 złotych (100 000 USD  x 0,94). Przyjmując, że takie transakcje nasz przedsiębiorca przeprowadza  raz na miesiąc przez cały rok, to ryzyko walutowe w tym przypadku sięga wyjątkowo wysokiej sumy 1,12 milionów złotych.

Analizując parę EUR/PLN, różnice kursowe dla 100 000 euro wynoszą 30 000 złotych (100 000 euro x 0,30).  W skali roku takie różnice kursowe wynoszą zatem 360 000 złotych. Podsumowując te dwie wartości widzimy, że dla średniej polskiej firmy, która dokonuje regularnej wymiany walut ryzyko walutowe jest olbrzymim problemem. Przy skali obrotu 1 miliona euro oraz 1 miliona dolarów rocznie wyniosło ono prawie 1,5 miliona złotych.

Wracając teraz do zagadnienia przystąpienia Polski do strefy euro, wydaje się oczywiste, że brak ryzyka kursowego czy też jego zmniejszenie zdecydowanie wpływa na wynik finansowy przedsiębiorstwa. Zatem z pragmatycznego punktu widzenia, a nie powodowanego racjami politycznymi, akcesja Polski do strefy euro wydaje się korzystna. Ale czy da się podjąć tak ważną dla całego narodu decyzję nie biorąc pod uwagę ideologii?

Za tydzień kolejna część powyższej analizy.

 

Print

Autor: Darek Pardyka

Dealer. Darek posiada dziewięcioletnie doświadczenie w departamentach skarbu głównych polskich banków takich jak Raiffeisen Bank, Polbank, Bank BPH oraz BNP Paribas. Obszary na których skupia się w codziennej pracy to zapewnianie klientom aktualnych informacji rynkowych oraz proponowanie idealnie dopasowanych rozwiązań zabezpieczających ryzyko walutowe.